Wiadomość
noemi
Tytuł: Duch Święty jak Go widzą Post Napisane: sobota, 3 sie 2013, 20:56
Online
Avatar użytkownika
Dołączył(a): wtorek, 3 lip 2012, 19:54
Posty: 19952
znalezione w necie
Arkadiusz Wiśniewski
Przemawiający Duch Święty.
Podczas dyskusji dotyczących osobowości Ducha Świętego bardzo częstym argumentem prezentowanym przez trynitarian są wersety, z których wynika jakoby Duch Święty przemawiał we własnym imieniu.
Dla zwolenników nauki o osobowości i boskości Ducha Świętego są to teksty bardzo silnie przemawiające za poprawnością ich rozumowania, które Ducha Świętego traktuje jako trzecią osobę trójjedynego Bóstwa.
Podczas gdy wszyscy zgadzają się co do tego, że Żydzi bazujący na tekstach starotestamentowych nie wierzyli w osobowość i odrębność osobową Ducha od Boga, to jednak trynitarianie twierdzą, iż Nowy Testament poprzez nauczanie apostołów dostarczył nowych argumentów, które zweryfikowały błędny i niepełny pogląd żydowski dotyczący natury Ducha Świętego.
Tą "nową jakością" mają być właśnie teksty, w których Duchowi Świętemu przypisywane są cechy osobowościowe. Przyjrzyjmy się co ma na ten temat do powiedzenia jeden z apologetów trynitarnych.
"Zauważmy, że w każdym przypadku, który moglibyśmy podejrzewać o personifikację, autorem danej wypowiedzi jest zawsze ktoś inny - sam autor danej księgi, lub inna osoba, którą on opisuje.
Jednak nigdzie nie spotkamy, aby jakiś człowiek sobie z taką "personifikacją" mógł rozmawiać! Nigdzie nie spotkamy, aby jakaś "personifikacja" mówiła od siebie samej i wydawała werbalne rozkazy konkretnym ludziom.
Jeśli więc okaże się, że w Biblii są takie miejsca, gdzie Duch Świety w swoim własnym autorytecie przemawia do Kościoła i wydaje mu werbalne polecenia w sposób bezpośredni, to nie może to być żadna personifikacja.
Bo KTO BYŁBY AUTOREM TEJ PERSONIFIKACJI? Nie jest to przecież jakiś zapisany fragment przypowieści, gdzie autorem jest ktoś inny (np. Salomon), o kim możemy spekulować jakim stylem literackim chciał w swoim tekście się poslużyć.
Tymczasem Duch Świety mówi o sobie samym i przemawia bezpośrednio do różnych ludzi, wydajac zborowi rozkazy
z.13:2
"rzekł Duch Święty: Odłączcie mi [grec. "mou"] Barnabę i Saula do tego dzieła do którego [JA] ich powołałem."
W następnym fragmencie, Duch Św. BEZPOŚREDNIO przemawia do ap. Piotra wydając mu polecenia:
Dz.10:19-20
"RZEKŁ MU DUCH: Oto szukają cię trzej mężowie; wstań przeto, zejdz i udaj się z nimi bez wahania, BO JA ICH POSŁAŁEM".
Żadna "personifikacja" nie przemówi bezpośrednio do ciebie, lecz co najwyżej na kartach poematu czy przysłowia. Jeśli Duch Św. to czyni, to znaczy, że jest osobą." 1
Tyle autor.
Trzeba przyznać, że argumentacja wydaje się bardzo rozsądna i na pierwszy rzut oka przekonywująca. Jest także wielokrotnie powtarzana we wszelkigo rodzaju dyskusjach prowadzonych między dwoma stronami konfliktu. Jak zatem mamy spoglądać na przytoczone przez Jarosława Zabiełłę teksty? Czy antytrynitarianie mogą je jakoś rozsądnie wytłumaczyć?
Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie musimy sięgnąć w nieco odleglejsze czasy i w inną od naszej kulturę. Mam oczywiście na myśli kulturę hebrajską, z której wyrosły korzenie naszej wiary i w której powinna być w dużej mierze osadzona egzegeza Pisma. O wpływie tej kultury bardzo interesująco wypowiada się znany uczony - John N.D. Kelly:
"Kolebką chrześcijaństwa był judaizm, źródło, z którego czerpie ono obficie. Pozostawił głęboki ślad - jak to jest powszechnie uznawane - w liturgii i kapłaństwie Kościoła, a nawet jeszcze głębiej: w jego nauczaniu. W ocenie wpływu musimy brać pod uwagę obydwie wersje judaizmu: palestyńską i rozpowszechnioną w Aleksandrii wersję zhellenizowaną. Pierwsza może być potraktowana całkiem krótko, bo szczyt jej wpływu występuje w okresie nie objętym ramami tej książki, w wieku apostolskim, kiedy wersja ta kształtowała myśl wszystkich pisarzy Nowego Testamentu. Jednakże mimo wczesnego zerwania ze sobą chrześcijan i Żydów byłoby poważnym błędem pomijać wpływ tego judaizmu na chrześcijaństwo jako nieistotną w omawianym przez nas okresie siłę."2
Tą samą myśl znajdujemy także w dokumencie Papieskiej Komisji Biblijnej "Lud żydowski i jego Święte Pisma w Biblii chrześcijańskiej" z 2001 roku:
"Zarówno w przytaczanych przez ewangelistów wypowiedziach Jezusa, jak i w Listach, wykorzystywane są często tradycyjne metody argumentacji biblijnej - skodyfikowane później przez rabinów - celem ustalenia zasad postępowania. (...) Nowy Testament pochodzi z łona judaizmu i jest naznaczony mentalnością żydowskich komentatorów Biblii. (...) Chrześcijanie mogą się dużo nauczyć z egzegezy żydowskiej praktykowanej od przeszło dwóch tysięcy lat". 3
Nie możemy zatem zapominać, iż pierwsi uczniowie Jezusa, jak również On sam, byli Zydami. Apostołowie wychowywali się w kulturze żydowskiej i w środowisku żydowskim. Przemawiali językiem swego czasu i ludu oraz rozumowali w kategoriach charakterystycznych dla ówczesnego społeczeństwa. Dlatego właśnie, by dobrze zrozumieć ich sposób wyrażania się, niezbędne jest dotarcie do świata wczesnego judaizmu, sięgającego czasów I wieku n.e., pamiętając o tym, iż myśl Nowego Testamentu jest bardzo mocno osadzona w kulturze i słownictwie żyjących wówczas Żydów.
Literatura rabiniczna.
W zdobyciu informacji pomocnych nam w zrozumieniu kontekstu wypowiedzi zanotowanych w pismach Nowego Testamentu pomoże nam literatura rabiniczna. Aby zrozumieć jej pochodzenie i funkcjonowanie musimy cofnąć się jednak do nieco odleglejszych czasów niż te, które znamy z opisów apostołów i ich uczniów - do czasów zburzenia przez Nabuchodonozora pierwszej świątyni. Wówczas nastąpiło wydarzenie, które mieć będzie brzemienne skutki dla późniejszej historii narodu Izraela. Jak powszechnie wiadomo, od czasów Salomona aż do czasów zburzenia pierwszej świątyni, główną osią życia religijnego było właśnie owo sanktuarium. Gdy legło ono w gruzach a naród został uprowadzony do Babilonu, miejsce świątyni jako centrum kultu zajęła inna instytucja. Oto co na ten temat pisze autor, który wielokrotnie jeszcze będzie cytowany w niniejszej pracy:
"Uczeni zgodnie twierdzą, że instytucja Synagogi datuje się z czasów wygnania babilońskiego. Hebrajskie wyrażenie bet ha-kenesset (dom zgromadzenia) precyzyjnie oddaje jej pierwotne przeznaczenie.
Był to punkt zbiorczy bezdomnego narodu; schodzono się doń, by czytać i objaśniać Pisma.
Z upływem lat do lektur i komentarzy dodano modlitwy i tym sposobem synagogi stały się miejscem kultu. Wspólne zebrania spowodowały wzrost zainteresowania studiowaniem hebrajskich ksiąg, ześ rozpowszechniające się wśród ludu pragnienie wiedzy wywołało oczywiście popyt na wykształconych ludzi, którzy mogliby nauczać.
Znamy ich pod nazwą soferim (pisarze), co zresztą nie oznacza właściwie pisarzy, lecz raczej 'ludzi pisma'.
Niektórzy z nich figurują niewątpliwie na liście mężów zwanych przez Ezdrasza 'nauczycielami'".4
Informacja ta jest bardzo ważna, bowiem od tego właśnie czasu Żydzi kładli wzmożony nacisk na czytanie i studiowanie Tory.
Według ich tradycji, Ezdrasz powołał Wielkie Zgromadzenie nauczycieli żydowskich, których zadaniem było zachowanie i rozwinięcie nauk świętej żydowskiej Księgi. Im to przypisuje się znane hasło: "Bądźcie rozważni w sądach, wychowujcie wielu uczniów i wznieście ogrodzenie wokół Tory."
5 I choć istnienie takiego Wielkiego Zgromadzenia jest przez niektórych kwestionowane, tym niemniej uczeni zgadzają się, iż od II wieku przed naszą erą można mówić o trwałym podziale, który odczuwalny był także w czasach współczesnych apostołom, a który wyrażał się w dwóch zwalczających się stronnictwach: saduceuszach związanych z kultem świątynnym i soferim będących spadkobiercami Ezdraszowych nauczycieli, których późniejszym przedłużeniem stali się faryzeusze.
6 Ci ostatni byli wielkimi zwolennikami tzw.
Tory ustnej, mającej być w ich mniemaniu nieodzownym komentarzem, bez którego Tora pisana (Prawo dane Mojżeszowi na górze Synaj) nie mogło być zrozumiane. Do wielkich nauczycieli zaliczały się pary znanych rabinów (zugot), z których ostatnią tworzyli żyjący w czasach Jezusa Szammaj i Hillel. Temu drugiemu przypisuje się założenie szkoły tannaitów. Oto co na ten temat pisze Abraham Cohen:
"Założenie szkoły wymagało umiejętności systematycznego przedstawienia przedmiotu studiów. Nie należy zapominać, że na Wschodzie pamięć ludzka była i jest o wiele lepiej rozwinięta niż na Zachodzie. Zasoby wiedzy czerpano nie z książek, lecz z ustnego przekazu nauczycieli.
Hillel uznał sięc za stosowne zbadać reguły egzegezy, przekazane mu przez wcześniejsze pokolenia, i polecał swym uczniom jedynie te, które uważał za logiczne i aktualne. Zaakceptował siedem takich zasad, które zyskały powszechną aprobatę, a w późniejszym okresie dodano do nich jeszcze kilka dodatkowych. Hillel musiał poza tym uporządkować ogromne ilości przekazanych przez tradycję materiałów pod kątem ich praktycznej użyteczności w nauczaniu. Dokonana przez niego systematyzacja przetrwała w tradycji ustnej i można ją śmiało uznać za pierwszą wersję Miszny".7
Przekazywanie tak olbrzymiej objętościowo ustnej tradycji może budzić zdziwienie, jednakże "pamięć ludzi Wschodu" i ten sposób przekazywania informacji, o której wspomniał Cohen, potwierdzają także inne źródła:
noemi
Tytuł: Duch Święty jak Go widzą Post Napisane: sobota, 3 sie 2013, 20:56
Online
Avatar użytkownika
Dołączył(a): wtorek, 3 lip 2012, 19:54
Posty: 19952
znalezione w necie
Arkadiusz Wiśniewski
Przemawiający Duch Święty.
Podczas dyskusji dotyczących osobowości Ducha Świętego bardzo częstym argumentem prezentowanym przez trynitarian są wersety, z których wynika jakoby Duch Święty przemawiał we własnym imieniu.
Dla zwolenników nauki o osobowości i boskości Ducha Świętego są to teksty bardzo silnie przemawiające za poprawnością ich rozumowania, które Ducha Świętego traktuje jako trzecią osobę trójjedynego Bóstwa.
Podczas gdy wszyscy zgadzają się co do tego, że Żydzi bazujący na tekstach starotestamentowych nie wierzyli w osobowość i odrębność osobową Ducha od Boga, to jednak trynitarianie twierdzą, iż Nowy Testament poprzez nauczanie apostołów dostarczył nowych argumentów, które zweryfikowały błędny i niepełny pogląd żydowski dotyczący natury Ducha Świętego.
Tą "nową jakością" mają być właśnie teksty, w których Duchowi Świętemu przypisywane są cechy osobowościowe. Przyjrzyjmy się co ma na ten temat do powiedzenia jeden z apologetów trynitarnych.
"Zauważmy, że w każdym przypadku, który moglibyśmy podejrzewać o personifikację, autorem danej wypowiedzi jest zawsze ktoś inny - sam autor danej księgi, lub inna osoba, którą on opisuje.
Jednak nigdzie nie spotkamy, aby jakiś człowiek sobie z taką "personifikacją" mógł rozmawiać! Nigdzie nie spotkamy, aby jakaś "personifikacja" mówiła od siebie samej i wydawała werbalne rozkazy konkretnym ludziom.
Jeśli więc okaże się, że w Biblii są takie miejsca, gdzie Duch Świety w swoim własnym autorytecie przemawia do Kościoła i wydaje mu werbalne polecenia w sposób bezpośredni, to nie może to być żadna personifikacja.
Bo KTO BYŁBY AUTOREM TEJ PERSONIFIKACJI? Nie jest to przecież jakiś zapisany fragment przypowieści, gdzie autorem jest ktoś inny (np. Salomon), o kim możemy spekulować jakim stylem literackim chciał w swoim tekście się poslużyć.
Tymczasem Duch Świety mówi o sobie samym i przemawia bezpośrednio do różnych ludzi, wydajac zborowi rozkazy
"rzekł Duch Święty: Odłączcie mi [grec. "mou"] Barnabę i Saula do tego dzieła do którego [JA] ich powołałem."
W następnym fragmencie, Duch Św. BEZPOŚREDNIO przemawia do ap. Piotra wydając mu polecenia:
Dz.10:19-20
"RZEKŁ MU DUCH: Oto szukają cię trzej mężowie; wstań przeto, zejdz i udaj się z nimi bez wahania, BO JA ICH POSŁAŁEM".
Żadna "personifikacja" nie przemówi bezpośrednio do ciebie, lecz co najwyżej na kartach poematu czy przysłowia. Jeśli Duch Św. to czyni, to znaczy, że jest osobą." 1
Tyle autor.
Trzeba przyznać, że argumentacja wydaje się bardzo rozsądna i na pierwszy rzut oka przekonywująca. Jest także wielokrotnie powtarzana we wszelkigo rodzaju dyskusjach prowadzonych między dwoma stronami konfliktu. Jak zatem mamy spoglądać na przytoczone przez Jarosława Zabiełłę teksty? Czy antytrynitarianie mogą je jakoś rozsądnie wytłumaczyć?
Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie musimy sięgnąć w nieco odleglejsze czasy i w inną od naszej kulturę. Mam oczywiście na myśli kulturę hebrajską, z której wyrosły korzenie naszej wiary i w której powinna być w dużej mierze osadzona egzegeza Pisma. O wpływie tej kultury bardzo interesująco wypowiada się znany uczony - John N.D. Kelly:
"Kolebką chrześcijaństwa był judaizm, źródło, z którego czerpie ono obficie. Pozostawił głęboki ślad - jak to jest powszechnie uznawane - w liturgii i kapłaństwie Kościoła, a nawet jeszcze głębiej: w jego nauczaniu. W ocenie wpływu musimy brać pod uwagę obydwie wersje judaizmu: palestyńską i rozpowszechnioną w Aleksandrii wersję zhellenizowaną. Pierwsza może być potraktowana całkiem krótko, bo szczyt jej wpływu występuje w okresie nie objętym ramami tej książki, w wieku apostolskim, kiedy wersja ta kształtowała myśl wszystkich pisarzy Nowego Testamentu. Jednakże mimo wczesnego zerwania ze sobą chrześcijan i Żydów byłoby poważnym błędem pomijać wpływ tego judaizmu na chrześcijaństwo jako nieistotną w omawianym przez nas okresie siłę."2
Tą samą myśl znajdujemy także w dokumencie Papieskiej Komisji Biblijnej "Lud żydowski i jego Święte Pisma w Biblii chrześcijańskiej" z 2001 roku:
"Zarówno w przytaczanych przez ewangelistów wypowiedziach Jezusa, jak i w Listach, wykorzystywane są często tradycyjne metody argumentacji biblijnej - skodyfikowane później przez rabinów - celem ustalenia zasad postępowania. (...) Nowy Testament pochodzi z łona judaizmu i jest naznaczony mentalnością żydowskich komentatorów Biblii. (...) Chrześcijanie mogą się dużo nauczyć z egzegezy żydowskiej praktykowanej od przeszło dwóch tysięcy lat". 3
Nie możemy zatem zapominać, iż pierwsi uczniowie Jezusa, jak również On sam, byli Zydami. Apostołowie wychowywali się w kulturze żydowskiej i w środowisku żydowskim. Przemawiali językiem swego czasu i ludu oraz rozumowali w kategoriach charakterystycznych dla ówczesnego społeczeństwa. Dlatego właśnie, by dobrze zrozumieć ich sposób wyrażania się, niezbędne jest dotarcie do świata wczesnego judaizmu, sięgającego czasów I wieku n.e., pamiętając o tym, iż myśl Nowego Testamentu jest bardzo mocno osadzona w kulturze i słownictwie żyjących wówczas Żydów.
Literatura rabiniczna.
W zdobyciu informacji pomocnych nam w zrozumieniu kontekstu wypowiedzi zanotowanych w pismach Nowego Testamentu pomoże nam literatura rabiniczna. Aby zrozumieć jej pochodzenie i funkcjonowanie musimy cofnąć się jednak do nieco odleglejszych czasów niż te, które znamy z opisów apostołów i ich uczniów - do czasów zburzenia przez Nabuchodonozora pierwszej świątyni. Wówczas nastąpiło wydarzenie, które mieć będzie brzemienne skutki dla późniejszej historii narodu Izraela. Jak powszechnie wiadomo, od czasów Salomona aż do czasów zburzenia pierwszej świątyni, główną osią życia religijnego było właśnie owo sanktuarium. Gdy legło ono w gruzach a naród został uprowadzony do Babilonu, miejsce świątyni jako centrum kultu zajęła inna instytucja. Oto co na ten temat pisze autor, który wielokrotnie jeszcze będzie cytowany w niniejszej pracy:
"Uczeni zgodnie twierdzą, że instytucja Synagogi datuje się z czasów wygnania babilońskiego. Hebrajskie wyrażenie bet ha-kenesset (dom zgromadzenia) precyzyjnie oddaje jej pierwotne przeznaczenie.
Był to punkt zbiorczy bezdomnego narodu; schodzono się doń, by czytać i objaśniać Pisma.
Z upływem lat do lektur i komentarzy dodano modlitwy i tym sposobem synagogi stały się miejscem kultu. Wspólne zebrania spowodowały wzrost zainteresowania studiowaniem hebrajskich ksiąg, ześ rozpowszechniające się wśród ludu pragnienie wiedzy wywołało oczywiście popyt na wykształconych ludzi, którzy mogliby nauczać.
Znamy ich pod nazwą soferim (pisarze), co zresztą nie oznacza właściwie pisarzy, lecz raczej 'ludzi pisma'.
Niektórzy z nich figurują niewątpliwie na liście mężów zwanych przez Ezdrasza 'nauczycielami'".4
Informacja ta jest bardzo ważna, bowiem od tego właśnie czasu Żydzi kładli wzmożony nacisk na czytanie i studiowanie Tory.
Według ich tradycji, Ezdrasz powołał Wielkie Zgromadzenie nauczycieli żydowskich, których zadaniem było zachowanie i rozwinięcie nauk świętej żydowskiej Księgi. Im to przypisuje się znane hasło: "Bądźcie rozważni w sądach, wychowujcie wielu uczniów i wznieście ogrodzenie wokół Tory."
5 I choć istnienie takiego Wielkiego Zgromadzenia jest przez niektórych kwestionowane, tym niemniej uczeni zgadzają się, iż od II wieku przed naszą erą można mówić o trwałym podziale, który odczuwalny był także w czasach współczesnych apostołom, a który wyrażał się w dwóch zwalczających się stronnictwach: saduceuszach związanych z kultem świątynnym i soferim będących spadkobiercami Ezdraszowych nauczycieli, których późniejszym przedłużeniem stali się faryzeusze.
6 Ci ostatni byli wielkimi zwolennikami tzw.
Tory ustnej, mającej być w ich mniemaniu nieodzownym komentarzem, bez którego Tora pisana (Prawo dane Mojżeszowi na górze Synaj) nie mogło być zrozumiane. Do wielkich nauczycieli zaliczały się pary znanych rabinów (zugot), z których ostatnią tworzyli żyjący w czasach Jezusa Szammaj i Hillel. Temu drugiemu przypisuje się założenie szkoły tannaitów. Oto co na ten temat pisze Abraham Cohen:
"Założenie szkoły wymagało umiejętności systematycznego przedstawienia przedmiotu studiów. Nie należy zapominać, że na Wschodzie pamięć ludzka była i jest o wiele lepiej rozwinięta niż na Zachodzie. Zasoby wiedzy czerpano nie z książek, lecz z ustnego przekazu nauczycieli.
Hillel uznał sięc za stosowne zbadać reguły egzegezy, przekazane mu przez wcześniejsze pokolenia, i polecał swym uczniom jedynie te, które uważał za logiczne i aktualne. Zaakceptował siedem takich zasad, które zyskały powszechną aprobatę, a w późniejszym okresie dodano do nich jeszcze kilka dodatkowych. Hillel musiał poza tym uporządkować ogromne ilości przekazanych przez tradycję materiałów pod kątem ich praktycznej użyteczności w nauczaniu. Dokonana przez niego systematyzacja przetrwała w tradycji ustnej i można ją śmiało uznać za pierwszą wersję Miszny".7
Przekazywanie tak olbrzymiej objętościowo ustnej tradycji może budzić zdziwienie, jednakże "pamięć ludzi Wschodu" i ten sposób przekazywania informacji, o której wspomniał Cohen, potwierdzają także inne źródła:
.
Kiedy zamilknie
twoje "ja"
usłyszysz w ciszy
Mój łagodności Głos.
*
"EHYEH asher EHYEH".
Kiedy zamilknie
twoje "ja"
usłyszysz w ciszy
Mój łagodności Głos.
*
"EHYEH asher EHYEH".