#1152233 22.01.2013 17:05:59
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
.
Duchowny pewien wszedł do kościoła.
I siedząc na balkonie, rozglądał się dookoła,
Patrząc kto z wiernych modli się do Boga,
Lecz nie widząc nikogo, ogarnęła go trwoga.
Wtem drzwi powoli się otworzyły,
do kościoła wszedł człowiek,
Lecz widok jego zdawał się niemiły.
Twarz miał ogorzałą i nieogoloną,
A odzież brudną i zniszczoną.
Człowiek zatrzymał się klęcząc na kolanach,
Z pochyloną głową krótko westchnął do Pana.
Po czym wstał i szybko z kościoła wyszedł,
Lecz następnego dnia ponownie przyszedł.
Odtąd codziennie do kościoła przychodził,
Zawsze klękał i szybko wychodził.
Duchowny zaś przyglądał się temu.
Dziwiąc się bardzo zachowaniu takiemu.
Bojąc się kradzieży, w końcu zatrzymał tego
człowieka,
Prosząc go, by jeszcze chwilę zaczekał.
Zapytał, co tu robi i dlaczego tak szybko z kościoła
ucieka,
Mężczyzna odparł, że co dzień rano do pracy
wychodzi,
A do kościoła w czasie przerwy przychodzi.
Przerwę na posi łek poświęcam modlitwie,
By zdobyć siłę i pokój w życiowej gonitwie.
W kościele pozostać mogę tylko chwilę,
Bo fabryka daleko, na jakieś dwie mile.
Zawsze gdy klękam tutaj na kolana,
Oto, co mówię w modlitwie do Pana:
Znów przychodzę, Panie, by powiedzieć Ci z radością,
Jakie to szczęście cieszyć się Twoją miłością.
Dziękuję Ci bardzo, że grzech mój zabrałeś,
Łaskę swą i dobroć wielką okazałeś.
Człowiek ja prosty i nędzna modlitwa ma,
Lecz myślę o Tobie każdego dnia.
Więc, drogi Jezu, oto jestem, ja, Jim- sługa Twój,
Chcę tylko, byś wiedział, żeś Ty Pan i Zbawiciel mój.
Czując się nieswojo, duchowny powiedział,
Że bardzo przeprasza, lecz nic o tym nie wiedział.
I że przychodzić może każdego dnia,
I że miła Panu modlitwa ta.
Jim się uśmiechnął i tylko rzekł:
Dziękuję bardzo, lecz muszę już iść
I śpiesznie wstał, by z kościoła wyjść.
Duchowny zaś sam skłonił kolana
I, jak nigdy wcześniej, modlił się do Pana
Miłością Bożą poruszony
Oddał Panu serce jako sługa uniżony.
I z pełnymi łez oczyma
Powtórzył prostą modlitwę starego Jima:
Przychodzę, Panie, by powiedzieć Ci z radością,
Jakie to szczęście cieszyć się Twoją miłością.
Dziękuję Ci bardzo, że grzech mój zabrałeś,
Łaskę swą i miłość wielką okazałeś.
Człowiek ja prosty i nędzna modlitwa ma,
Lecz odtąd myśleć o Tobie będę każdego dnia.
Więc, drogi Jezu, oto ja- sługa Twój,
Chcę tylko, byś wiedział, żeś Ty Pan i Zbawiciel mój.
Pewnego razu jednak,
Choć cały dzień upłynął,
Ślad po starym Jimie jakby zaginął.
Mijały dni i tygodnie mijały,
Pastor począł się martwić, czy Jim zdrów i cały.
Do fabryki się udał, by spytać o niego,
Lecz zastał go w szpitalu śmiertelnie chorego.
W szpitalu wszyscy o Jima się martwili.
Lecz przez niego do Boga bardzo się zbliżyli.
Wszystkie pielęgniarki stale się dziwiły,
Pytając, dlaczego Jim jest tak radosny i miły.
Przecież ani jedna osoba go nie odwiedziła,
Nikt kwiatów nie przynosi ani listów nie przysyła.
Wyjaśniał więc wszystkim, że nie wiedzą tego,
Iż wierny Przyjaciel przychodzi do niego.
Każdego dnia w porze posiłku obok niego siada
I, trzymając za rękę, tak do niego powiada:
Znów przychodzę do ciebie, by powiedzieć z radością,
Jakie to szczęście cieszyć się twoją miłością.
Rad jestem bardzo, że grzechy mi wyznałeś,
Łaskę i miłość moją zawsze przyjmowałeś.
Myślę o tobie każdego dnia
I każda twoja modlitwa to radość ma.
Więc, drogi Jimie, oto jestem Ja-
Jezus, Zbawiciel i Przyjaciel twój,
Chcę tylko, byś wiedział, żeś ty na zawsze mój
.
http://biblia.phorum.pl/viewforum.php?f=7
wpis edytowany 27.01.2021 18:27:13